Czas: 23.06-9.07.2011r.
Wybiła godzina 15.00 i wszyscy obozowicze wraz z rodzinami stawili się na dworcu głównym w Bielsku. Gdy pociąg podjechał na odpowiedni peron szybko i sprawnie zapakowaliśmy się do naszych 6-osobowych przedziałów. Kiedy zabrzmiał gwizdek konduktora wszyscy podbiegliśmy do okien aby pożegnać bliskich.W pozytywnym nastawieniu ruszyliśmy ku nowej przygodzie. Czas podróży umiliła nam nieznajoma Szwedka, której ustąpiliśmy miejsca gdyż w pociągu nie było już miejsc a była zmęczona po poprzedniej podróży. Aby szybciej mijał czas postanowiliśmy zagrać w karty, a mianowicie w kenta. Gdy dojechaliśmy do Łodzi nasz gość opuścił przedział żegnając nas pamiątkowymi monetami i słoikiem mocnej kawy. W trakcie dalszej jazdy dużo rozmawialiśmy po czym ze zmęczenia zasnęliśmy. Niewyspani dojechaliśmy na miejsce. Niestety przywitała nas deszczowa pogoda ale nie popsuła naszych dobrych humorów. Po zakwaterowaniu odpoczywaliśmy i poznawaliśmy plan na resztę obozu. Przez cały obóz mieliśmy bardzo napięty grafik, który przedstawiał się następująco:
-ok. 7.00 pobudka
-7.10 poranna rozgrzewka
-8.00 śniadanie
-9.30-12.30 trening(koszykówka,siatkówka/
-14.30 obiad
-15.30 windsurfing
-19.10 kolacja
-20.00 zabawy, dyskoteki
-23.00 cisza nocna
Aby nasz pobyt w Wielu był jeszcze bardziej urozmaicony kochany Pan Janek zabrał nas na wspaniały koncert reggae, na którym świetnie się bawiliśmy. Kadra zorganizowała nam również różne zabawy, wspinanie na ściance, którą sami zbudowali z pomącą absolwentki Justyny, była też huśtawka nad ogromną skarpą oraz tyrolka, z której chętnie korzystaliśmy. Ogromną radość sprawiły nam również podchody, forest gump i noc strachów, inaczej szukanie skarbów. Nie obeszło się oczywiście bez kąpieli w jeziorze. Kiedy część grupy uczyła się pływać na windsurfingu reszta grała w siatkówkę, koszykówkę, albo po prostu wypoczywała miło spędzając czas. W ostatnich dniach pobytu wybraliśmy się na 14 km. spływ kajakowy po rzece Wda. Po 4 godzinach wiosłowania wróciliśmy wprost na kolację. Ostatniego już dnia zorganizowano nam pływanie na kole za motorówką, Ci co mieli jeszcze siły skorzystali a reszta odpoczywała i pakowała się. Gdy nadszedł czas wyjazdu żegnaliśmy się z Wielem i nieco smutni wsiedliśmy do autokaru. Po drodze zrobiliśmy zakupy i w końcu zajęliśmy miejsca w pociągu. Podróż mijała sennie. Po północy byliśmy już na miejscu. Wzajemnie się żegnaliśmy i ruszyliśmy w stronę domów.
Pozdrowienia od wszystkich obozowiczów dla Pani Ewy i Pani Moniki wraz z dziećmi za umilenie i urozmaicenie nam pobytu. Mamy nadzieje, że to nie był nasz ostatni obóz :) Serdecznie dziękujemy Panu Jankowi, Pani Łozi i Panu Mirkowi za wspaniale spędzone chwile w doborowym towarzystwie i piękne wspomnienia.
Czekamy na deklaracje na przyszłoroczny obóz! :)
Autorki: Ptaku, Danka, Franek :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz